Wydarzenia

Lekarze i farmaceuci domagają się zintensyfikowania walki z nielegalną reklamą fałszywych leków z wykorzystaniem czołowych marek medycznych

Kijów. 6 marca. INTERFAX-UKRAINE – Lekarze i producenci farmaceutyczni domagają się wzmocnienia walki z nielegalną reklamą fałszywych leków w internecie z wykorzystaniem znanych marek i twarzy czołowych ekspertów branży medycznej. Jak podkreślił na konferencji prasowej w agencji „Interfax-Ukraine” we wtorek doktor nauk medycznych, dyrektor Instytutu Serca Ministerstwa Zdrowia Borys Todurow, oszukańcza reklama na rynku farmaceutycznym Ukrainy może odebrać

Lekarze i farmaceuci domagają się zintensyfikowania walki z nielegalną reklamą fałszywych leków z wykorzystaniem czołowych marek medycznych

Kijów. 6 marca. INTERFAX-UKRAINE – Lekarze i producenci farmaceutyczni domagają się wzmocnienia walki z nielegalną reklamą fałszywych leków w internecie z wykorzystaniem znanych marek i twarzy czołowych ekspertów branży medycznej.

Jak podkreślił na konferencji prasowej w agencji „Interfax-Ukraine” we wtorek doktor nauk medycznych, dyrektor Instytutu Serca Ministerstwa Zdrowia Borys Todurow, oszukańcza reklama na rynku farmaceutycznym Ukrainy może odebrać setki i tysiące istnień. Jako przykład takiej reklamy podał też fakt, że w internecie często reklamuje się fałszywe preparaty w jego imieniu.

„W internecie, na Facebooku, w moim imieniu oferuje się preparaty, które rzekomo opracowujemy. Nie wierzcie, że tak jest – nie uczestniczymy w opracowywaniu nowych leków. Przeprowadzamy operacje, zajmujemy się wyłącznie chirurgią”, – powiedział.

Todurow zaznaczył, że codziennie odpowiada na mnóstwo wiadomości dotyczących fałszywych preparatów, które rzekomo opracowuje, a takich preparatów są „dziesiątki”. Jednym z ostatnich takich fałszywych leków sprzedawanych przez internet w jego imieniu jest „Normo Kardiks”.

Todurow zaznaczył, że już zwracał się do organów ścigania ze zgłoszeniami o takich precedensach i że cyberpolicja wszczęła już postępowanie karne w sprawie wykorzystania jego nazwiska i nazwisk jego kolegów.

„Namierzyć takich oszustów jest bardzo trudno, często przebywają za granicą. Ale myślę, że można znaleźć i złapać przynajmniej tych ludzi, którzy rozpowszechniają fałszywe preparaty na Ukrainie – mają telefony, określony adres, można ich namierzyć”, – skomentował dyrektor Instytutu Serca.

Todurow zaznaczył, że reklamy fałszywych preparatów są często tworzone za pomocą technologii sztucznej inteligencji (SI), które pozwalają tworzyć wiarygodne filmy z wykorzystaniem wizerunków i głosu konkretnych znanych lekarzy.

Z kolei zasłużony lekarz Ukrainy, dyrektor i założyciel centrum medycznego „Klinika Doktora Walichnowskiego” Rostysław Walichnowski poinformował, że w jego imieniu odnotowano przypadki rozpowszechniania co najmniej ośmiu preparatów i suplementów diety, które rzekomo leczą stawy, żylaki, serce, choroby reumatyczne.

„To absolutnie nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Chcę oficjalnie oświadczyć, że to nieprawda, a nasza marka nie ma nic wspólnego z tymi preparatami”, – powiedział.

Walichnowski zaznaczył, że klinika zwracała się także do cyberpolicji w Kijowie, a organom ścigania udało się w ciągu jednego dnia zablokować strony, na których zamieszczono takie informacje. Jednocześnie zaznaczył, że nie udało się rozwiązać tego problemu z Facebookiem.

„Z Facebookiem bardzo trudno rozwiązać ten problem w czasie wojny, dlatego za pośrednictwem tej konferencji prasowej chciałbym zwrócić się do ministra spraw wewnętrznych i prokuratora generalnego, aby wzięli ten problem pod osobistą kontrolę”, – powiedział.

Walichnowski zaznaczył, że „jeśli teraz, na początku rozwoju SI, nic się nie zrobi, to później nie będziemy już mogli niczego naprawić”.

Jednocześnie podkreślił, że kliniki i lekarze bez organów ścigania nie mogą samodzielnie wykrywać oszustów i z nimi walczyć.

Ze swojej strony przewodniczący stowarzyszenia „Producenci Leków Ukrainy” (AVLU) Petro Bahrij sprecyzował, że w warunkach wojny dość trudno oszacować wielkość rynku takich fałszywych preparatów, w szczególności z powodu zakazu kontroli.

„Nie możemy dokładnie oszacować wielkości takiego rynku, tym bardziej w czasie wojny. Ale zależy nam na tym, żeby rynek farmaceutyczny Ukrainy był przejrzysty, a promocja leków legalna, ponieważ wiemy, że ponosimy odpowiedzialność za zdrowie ludzi”, – powiedział.

Bahrij zaznaczył, że APLU była jedną z inicjatorek wprowadzenia odpowiedzialności karnej za nieuczciwą reklamę oraz wytwarzanie i rozpowszechnianie fałszywych preparatów.

„Popieram swoich kolegów i zwracam się do organów ścigania oraz do wszystkich, którzy mogą pomóc przezwyciężyć to haniebne zjawisko i powstrzymać tych oszustów, którzy dziś, wykorzystując dobrze znane marki lekarzy, propagują w ich imieniu fałszywe preparaty szkodzące zdrowiu, a nawet zabijające”, – powiedział.

Bahrij podkreślił także, że czołowe krajowe firmy farmaceutyczne stale rozwijają kierunek R&D, opracowują nowe preparaty zgodnie z międzynarodowymi standardami udowodnionej skuteczności, bezpieczeństwa i jakości, inwestując w ten obszar znaczne środki.

„Fałszywe preparaty sprzedawane w ten sposób przez internet szkodzą zdrowiu ludzi, ale też szkodzą gospodarce, bo oszuści, w odróżnieniu od producentów farmaceutycznych, nie płacą podatków, nie tworzą miejsc pracy, nie inwestują w rozwój swojej marki ani w gospodarkę kraju. Biznes tych oszustów szkodzi wszystkim, a pracownicy organów ścigania muszą rozwiązać ten problem”, – podsumował.