Ukraińscy eksporterzy i Gabinet Ministrów muszą przyspieszyć dekarbonizację w związku z wejściem w życie w UE mechanizmu CBAM od 2026 r.
Ukraińscy eksporterzy produktów do krajów Unii Europejskiej oraz rząd Ukrainy powinni poświęcać więcej uwagi problemowi dekarbonizacji w ramach strategii Green Deal, a w szczególności CBAM – dodatkowego podatku od towarów o wysokim poziomie emisji dwutlenku węgla w procesie produkcji, który wchodzi w życie od 2026 roku. Takie zdanie wyrazili eksperci i przedstawiciele firm podczas okrągłego stołu we wtorek

Ukraińscy eksporterzy produktów do krajów Unii Europejskiej oraz rząd Ukrainy powinni poświęcać więcej uwagi problemowi dekarbonizacji w ramach strategii Green Deal, a w szczególności CBAM – dodatkowego podatku od towarów o wysokim poziomie emisji dwutlenku węgla w procesie produkcji, który wchodzi w życie od 2026 roku.
Takie zdanie wyrazili eksperci i przedstawiciele firm podczas okrągłego stołu we wtorek na temat „Wpływ CBAM na krajowych eksporterów”, który odbył się w centrum prasowym agencji informacyjnej „Interfax-Ukraina”.
Dyrektor departamentu ekologii energetyki i „zielonej” gospodarki Federacji Pracodawców Ukrainy Ołha Kulyk zaznaczyła, że CBAM jest bardzo ważny i wpływa na eksporterów, na każde przedsiębiorstwo.
Jak powiedziała, podczas niedawnej podróży służbowej rozmawiała z przedstawicielami przedsiębiorstw i instytucji w Europie, które zbierają informacje na podstawie sprawozdań w ramach CBAM. Jednocześnie, o ile w europejskich firmach realizowany jest wymóg weryfikacji sprawozdań dotyczących emisji, o tyle ukraińskie przedsiębiorstwa mają w tym obszarze problemy, w szczególności ukraińscy weryfikatorzy muszą być akredytowani w Komisji Europejskiej.
„Weryfikacja na podstawie danych – czas szybko ucieka i nie możemy przeciągać tych problemów. Dlatego Ministerstwo Gospodarki wraz z Ministerstwem Ochrony Środowiska będą prowadzić negocjacje, aby weryfikacja była akredytowana w KE. Ale jak dotąd kwestia nie została rozwiązana”, – powiedziała Kulyk.
Z drugiej strony, jak powiedziała, kraje europejskie również mają pewne problemy z jednolitym normowaniem szeregu kwestii oraz z dalszymi krokami we wdrażaniu „zielonej” inicjatywy. Konieczne jest utworzenie grupy roboczej, a do udziału w jej pracach Ukraina musi otrzymać zaproszenie.
Dyrektor centrum informacyjno-analitycznego GMK Center Stanisław Zinczenko ze swej strony stwierdził, że wprowadzając mechanizm CBAM, Unia Europejska chroni swoje rynki. W przyszłości podobne mechanizmy będą wprowadzane w innych krajach, takich jak Wielka Brytania, USA i Australia.
„To nowa fala protekcjonizmu, to »zielony« protekcjonizm i będzie on kroczył przez planetę. Doprowadzi to do przeformatowania przepływów, ale będzie też sprzyjać ograniczeniu emisji”, – prognozuje Zinczenko, dodając, że obecnie w UE, na Ukrainie i na świecie brakuje weryfikatorów emisji.
„Mniej niż 10% z 20 tys. firm w Niemczech, które miały złożyć sprawozdanie na czas, to zrobiło. Na Ukrainie również są problemy ze sprawozdaniami i z metodyką. Bardzo surowa procedura, surowy eksperyment, ale zaczyna wpływać na ukraińskie firmy. Na Ukrainie nie ma ani jednego dokumentu dotyczącego CBAM”, – stwierdził ekspert.
Jego zdaniem, z powodu okoliczności siły wyższej związanych z wojną Ukraina może od 2026 roku nie podlegać wymogowi składania zweryfikowanych sprawozdań, a jedynie deklaratywne sprawozdania w ramach CBAM, bez opłat za certyfikaty.
Według jego danych, w przypadku wejścia w życie rygorystycznych wymogów CBAM straty Ukrainy, liczone po cenach z 2023 roku, mogą wynieść z eksportu surówki żelaza („minus” 1,4 mln ton) 600 mln dolarów, półproduktów – 640 mln dolarów, wyrobów walcowanych – 200 mln dolarów. Łącznie straty przedsiębiorstw metalurgicznych mogą sięgnąć 1,5 mld dolarów.
Straty poniosą również inne gałęzie przemysłu.

„Nie widzimy zainteresowania ani ze strony rządu, ani ministerstw, które powinny prowadzić stałe negocjacje. W UE dziwią się, dlaczego Ukraina nie bierze czynnego udziału w tym procesie. Niestety część pracowników rządu uważa, że to problem biznesu, a nie Gabinetu Ministrów”, – podsumował Zinczenko.
Partnerka Arzinger, kierowniczka praktyki energetyki i zasobów naturalnych, ochrony środowiska i zrównoważonego rozwoju Anżelika Liwicka podkreśliła, że CBAM to mieszanka ekologii i ekonomii, a Ukraina ma zobowiązania do wdrożenia prawodawstwa UE na Ukrainie.
„Wdrażamy szereg norm dotyczących gospodarki odpadami. I oczekujemy większej współpracy ze strony rządu i ministerstw. Raczej nie zdążymy do 2050 roku, ale mamy zobowiązania”, – powiedziała Liwicka.
Według niej CBAM obejmie głównie cement, stal, aluminium i nawozy. Sprawozdania trzeba składać do 31 maja każdego roku, po raz pierwszy – do 31 maja 2027 roku ze sprawozdaniem za 2026 rok. W razie niezłożenia sprawozdań grożą znaczne kary, od EUR10 do EUR50 za każdą tonę emisji.
„Rząd powinien podnosić kwestię okoliczności siły wyższej dla ukraińskich przedsiębiorstw”, – uważa Liwicka.
Dyrektor wykonawcza stowarzyszenia „Ukrcement” Ludmiła Krypka zaznaczyła, że ukraińskie przedsiębiorstwa mają możliwość składania sprawozdań dotyczących emisji w trybie deklaratywnym.
„Zainicjowaliśmy taką procedurę, nie mamy obowiązku kupowania certyfikatów CBAM w warunkach siły wyższej. Proponujemy i prosimy, aby w ramach CBAM pracować na zasadzie deklaratywnej”, – podkreśliła Krypka.

Prezydent zrzeszenia przedsiębiorstw „Ukrmetalurgprom” Ołeksandr Kalenkow zaznaczył, że przedsiębiorstwa metalurgiczne traktują CBAM jako proces nieodwracalny: „Tak czy inaczej zostanie to wdrożone, i to na całym świecie; doprowadzi to do pewnego przeformatowania handlu na całym świecie”.
Wcześniej do UE trafiała nawet jedna trzecia wyrobów metalowych, obecnie udział ten wzrósł w wyniku zablokowania szlaku morskiego i może jeszcze wzrosnąć, jeśli blokada zostanie wznowiona.
„Ważne, aby rząd włączył się w ten proces i poświęcał mu więcej uwagi”, – podkreślił Kalenkow, zaznaczając, że europejskie firmy otrzymują z tej inicjatywy ekologicznej pewne dotacje na swój rozwój i modernizację.
„Trzeba wyrównać reguły gry ukraińskich i europejskich firm – zastosować warunki siły wyższej dla ukraińskich przedsiębiorstw. Do tej kwestii trzeba podejść kompleksowo, uwzględniając kwestie modernizacji firm. Ministerstwo Ochrony Środowiska i Ministerstwo Gospodarki mają związek z tym procesem, ale ważne, aby istniał jeden ośrodek, który będzie nim kierował, tak by do europejskich kolegów przekazywano jednolite stanowisko”, – powiedział szef „Ukrmetalurgpromu”.

Uważa również za konieczne stworzenie na Ukrainie konkurencyjnego rynku weryfikatorów, aby mogły tu działać zarówno firmy lokalne, jak i europejskie.
Wcześniej kierownik ds. stosunków międzynarodowych grupy „Metinvest” Andrij Kryl podczas Ukraine’s Future Summit oświadczył, że wkrótce nową przeszkodą dla ukraińskich firm działających na rynku europejskim stanie się cło węglowe (CBAM), które zacznie obowiązywać w pełnym zakresie za 18 miesięcy. Menedżer najwyższego szczebla wyraził nadzieję, że dzięki dialogowi między rządem Ukrainy a Komisją Europejską przeszkody te uda się pokonać, a przepływy handlowe pozostaną nieprzerwane.
Z kolei dyrektor ds. ekologii i bezpieczeństwa przemysłowego „Interpipe” Władysław Warnawski na „Szczycie Eksporterów” zorganizowanym przez Forbes Ukraina zaznaczał, że firmy powinny poświęcać więcej uwagi projektom ekologicznym w ramach wymogów UE dotyczących „zielonej” gospodarki – Green Deal i CBAM. I doprecyzował, że mimo iż ten temat staje się coraz szerszy i nie tylko polityczny, ale także gospodarczy i społeczny, na Ukrainie na razie niewiele firm zwraca na to uwagę, nawet wśród eksporterów produktów do UE.
Jak podano na stronie Komisji Europejskiej, „zielony” ład (Green Deal) to strategia mająca doprowadzić gospodarkę Unii Europejskiej do nowoczesnego, zasobooszczędnego i konkurencyjnego stanu dzięki zobowiązaniom do obniżenia emisji gazów cieplarnianych do 2030 roku o 55%, a do 2050 roku do całkowitego ich zaprzestania.